Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.

Ania z Zielonego Wzgórza - streszczenie

przywiązać się do okolicy więc postanowiła zostać w domu. Wymyśla pierwsze imiona dla roślin, pojawia się Królowa Śniegu i Jutrzenka. Po śniadaniu trzeba jednak było zabrać się do wyjaśniania sprawy. Maryla szykowała wszystko do drogi, Mateusz czuł się niewyraźnie z powodu odjazdu dziewczynki. Oboje dostrzegli niezwykłość dziecka, które przez przypadek trafiło pod ich dach.

Wspólna podróż, tym razem Ani i Maryli, do pani Spencer, która miała coś zaradzić na zaistniałą sytuację, była okazją do rozmowy. Ania mówiła otwarcie o swoim smutnym życiu, a w Maryli obudziły się uczucia litości i niepokoju. Nie była już taka pewna, że dziewczynkę należy odesłać z powrotem.

U pani Spencer była akurat pani Blewett. Anią interesowała się ona wyłącznie we własnych interesach. Maryla wiedziała, że dziewczynce byłoby tam źle, że znów musiałaby ciężko pracować i nie zaznałaby miłości. Ku uciesze Mateusza zabrała dziewczynkę z powrotem na Zielone Wzgórze. Zapada decyzja o podjęciu się wychowania Ani.

Kiedy dziewczynka się o tym dowiaduje łzy szczęścia spływają jej po policzkach. Zdaje sobie sprawę, że to  wielki dar od losu. Chciałaby znaleźć tu prawdziwą przyjaciółkę, a Maryla obiecuje, że tak się stanie...
Pierwsza zabawna sytuacja, która po cichu rozśmieszyła także Marylę, zdarzyła się przy wizycie pani Małgorzaty Linde. Kobieta bardzo ordynarnie określiła wygląd Ani, wzbudzając tym bunt i gniew dziewczynki. Mała odwdzięczyła się nie byle jak, bo nazwała panią Linde kobietą źle wychowaną i pozbawioną serca. Bez względu na okoliczności Maryla uznała, że trzeba będzie Małgorzatę przeprosić. Ania jednak się uparła i nie miała w planach wizyty u kogoś, kto ją obraził. Zgadza się to zrobić dopiero na prośbę Mateusza.

Pani Linde okazała się jednak inną osobą, niż wskazywałby na to trudny początek